Poranny lot na Maltę – spokojny, bez turbulencji, w dobrym towarzystwie: Asia, Mirka, Łukasz… ale bez jednego Łukasza. Mój Łukasz musiał zostać w domu – Lumiśka wymaga pilnej diagnostyki. Jakby tego było mało, później okazało się, że Fifi też się rozchorowała… więc finalnie ruszyliśmy na podbój Malty w czteroosobowym składzie.
Blue Grotto
Na pierwszy ogień, ponieważ najbliżej lotniska, poszło Blue Grotto, i to był strzał w dziesiątkę.
Kompleks grot wykutych w wapiennych klifach, do tego wzburzone Morze Śródziemne i ta woda… turkusowa, przejrzysta, wręcz nierealna. Taka, że człowiek od razu zaczyna kombinować, kiedy i gdzie tu przyjechać na nurkowanie. Ktoś mówi, że woda głęboka na 10 m, a ty myślisz, że to niemożliwe bo doskonale widzisz dno i ryby. To jedno z tych miejsc, gdzie zdjęcia nie oddają tego, co widzisz na żywo.
Ħaġar Qim i Mnajdra – historia starsza niż piramidy
Kolejny przystanek to Hagar Qim i Mnjadra – to jedno z najbardziej imponujących stanowisk archeologicznych na Malcie. Najpewniej najbardziej imponujących dla archeologów i historyköw, albowiem namiot ochronny, którym otoczone są ruiny, zabija nieco wyobraźnię. Świątynia została zbudowana około 3600–3200 r. p.n.e., co czyni ją starszą niż piramidy w Gizie czy Stonehenge. To, co robi największe wrażenie, to ogromne bloki wapienne (w części zamienniki, albowiem oryginały znajdują się w Muzeum w Valetta) – niektóre ważą ponad 20 ton. Do dziś nie wiadomo dokładnie, jak ludzie epoki neolitu byli w stanie je transportować i ustawiać z taką precyzją.
Świątynia prawdopodobnie pełniła funkcję religijną. Znaleziono tu figurki kobiecych postaci – tzw. „bogiń płodności” – co sugeruje, że kult życia i natury był centralnym elementem wierzeń mieszkańców wyspy.
Spacerując między kamiennymi ścianami, trudno oprzeć się wrażeniu, że to miejsce ma w sobie coś pierwotnego i tajemniczego. Zwłaszcza gdy spojrzysz na klify opadające wprost do Morza Śródziemnego.
Zaledwie kilkaset metrów dalej znajduje się Mnajdra – kompleks trzech świątyń, który uchodzi za jedno z najlepiej zachowanych miejsc tego typu na świecie. Ciekawostkę architektoniczną stanowi świątynia południowa. Jej wejście zostało zaprojektowane tak, aby podczas równonocy i przesileń promienie słońca oświetlały konkretne fragmenty wnętrza. Podobno nawet dziś, jeśli trafi się tu o świcie w odpowiednim dniu roku, można zobaczyć dokładnie to samo zjawisko, które obserwowali ludzie neolitu.
Ciekawym elementem krajobrazu jest Tal-Ħamrija Tower.
Wieża została zbudowana w XVII wieku przez zakon Zakon Maltański jako część systemu obrony wyspy przed najazdami piratów i wojsk osmańskich. Stanowiła jeden z punktów obserwacyjnych rozmieszczonych wzdłuż wybrzeża. Ich zadaniem było szybkie przekazywanie sygnałów o zagrożeniu – od wieży do wieży, aż do głównych fortów. Trochę jak we Władcy Pierścieni, kiedy puszczono sygnał ogniowy z Gondoru do Rohanu.
Dziś Tal-Ħamrija to przede wszystkim fantastyczny punkt widokowy. Z jednej strony masz bezkresne morze, z drugiej – prehistoryczne świątynie, które przypominają, jak długą i złożoną historię ma ta niewielka wyspa.
No dobrze, teraz jedziemy szukać noclegu …






