Plan był prosty: znaleźć śnieg i pojechać na biegówki. Szukaliśmy wszędzie – w Polsce, Austrii, Czechach, krajach bałtyckich, południowej Skandynawii, nawet w Szwajcarii. Prognozy były jednak bezlitosne. Plus siedem stopni i zero szans na śnieg.
Dopiero Rovaniemi, daleko na północy Finlandii, za kołem podbiegunowym, dało nadzieję. Miły pan z obsługi kempingu zapewniał, że trasy są gotowe, a strona ladulla.fi zdawała się to potwierdzać. Klamka zapadła. Jedziemy.
Wprawdzie to kawał drogi – 3600 km w obie strony. Do tego potencjalnie bardzo zimno (prognozy mówiły o –7 do –12 stopni), śnieg na drogach i jeden jedyny kierowca, który już na starcie miał lekkie wątpliwości. Mimo to bilety na prom Tallinn–Helsinki kupione, decyzja podjęta.
Doposażyliśmy psy w zimowe akcesoria, zaplanowaliśmy postoje, żeby po drodze jeszcze ogarnąć kilka zawodowych spraw, zapakowaliśmy kampera i ruszyliśmy sprawdzić, jak to jest zimą na północy Finlandii.
(…) tu wydarzyła się cała Finlandia zimą (…)
Oceniając zero-jedynkowo – nasz cały plan się posypał. Do Rovaniemi nie dojechaliśmy. Zawróciliśmy w okolicach Pihtipudas, w środkowej Finlandii. Nie było zorzy polarnej. Biegówki ani razu nie trafiły na nogi. Psy musiały dostać leki, żeby przespać sylwestrowo-noworoczne fajerwerki, choć tak bardzo chcieliśmy im tego oszczędzić.
Drugiego dnia podróży rozchorowałam się na dobre, a infekcja dróg oddechowych nie odpuszczała już do końca wyjazdu. Chorowanie w kamperze? Zdecydowanie nie polecam.
Nie doszacowaliśmy czasu i koncentracji potrzebnych do jazdy w śnieżycy po wąskich, jednopasmowych drogach. Skupiliśmy się na temperaturze rzeczywistej, zapominając o odczuwalnej, która przy silnym wietrze spadała o kilkanaście stopni. To było szczególnie trudne dla naszej Fifi – mimo sweterków, kurteczek i bucików.
W Sylwestra nie otworzyliśmy szampana. Teoretycznie więc – wyjazd nieudany.
W praktyce był to jednak kolejny wyjazd, który utwierdził nas w przekonaniu, że ten sposób podróżowania jest dla nas i dla naszych psów. Wszyscy czujemy się w nim komfortowo, mimo ograniczonej powierzchni, obijania się o wyposażenie lub siebie nawzajem.
Kamper zimą się sprawdził, choć popełniliśmy całą serię błędów wynikających z niewiedzy i braku doświadczenia w zimowym caravaningu. O tym pewnie Łukasz napisze osobno, więc nie spoileruję. Wspomnę tylko, że w Finlandii nie da się zatankować LPG, które miało nas ogrzewać, a sam prąd na campingu w tej kwestii niewiele pomaga.
Podróż to dla nas przede wszystkim czas – na rozmowy przy kawie lub winie, które w codziennym pędzie odkładamy „na później”. Czas na mówienie o marzeniach, planach, oczekiwaniach. Albo po prostu na milczenie. Końcówka roku to idealny moment na takie zatrzymanie i spojrzenie w przyszłość.
To był też czas absolutnej radości naszych terierów: gonitw za zajęcami, tropienia, płaczu za uciekającymi w las sarnami i tarzania się w śniegu na zamarzniętych jeziorach. Nie bez powodu mówimy na nie panteriery śnieżne. Choć bardzo nieszczęśliwe podczas ubierania puchówek i butów, wierzymy, że przy –20 stopniach doceniły dodatkowe warstwy.
Po zmianie kierunku z północnego na południowy odkryliśmy inną Finlandię – spokojną, cichą (poza Sylwestrem) i idealną na zimowe spacery. Szczególnie okolice Messilä pod Lahti skradły nam serca.
Znaleźliśmy też więcej czasu na Helsinki – miasto, do którego mieliśmy ochotę wrócić po lekturze Placu Senackiego 6 PM Vincenta V. Severskiego. Odwiedziliśmy Kaplicę Milczenia, Sobór Uspieński, Pomnik Narodowy Zimnej Wojny, pokręciliśmy się w Moomin Shops, zjedliśmy łososia na nabrzeżu, ale przede wszystkim wypiliśmy kawę na Placu Senackim z widokiem na piękną katedrę zaprojektowaną przez Carla Ludwiga Engela.
Wróciliśmy na piękną plażę w Vitrupe na Łotwie, którą poznaliśmy podczas naszej podróży na Bałtyku w 2023 roku. Ba! Nawet znaleźliśmy ten sam pieniek, na którym piłyśmy wino z Mirką i Asią.
Spędziliśmy wspaniały wieczór na plaży Pikakari Rand w Tallinie, z widokiem na cudnie kolorowe centrum miasta.
Choć większość nam się nie udała, wciąż było magicznie, bajkowo i bardzo zimowo.
I jak mawiała Buka z fińskich Muminków: „Ja tu wrócę”.






