- Sanremo – Imperia
- Cipressa i Poggio – klasyka Primavery
- Monako zamiast Bajardo – spontaniczna zmiana planów
- Rest day w San Remo – stare miasto i chwila oddechu
- San Remo – 120 km kolarskiego słońca w drodze do Albengi.
Do San Remo trafiliśmy przede wszystkim by móc pojeździć w super warunkach i pogodzie na rowerze. Okolica tego miasta to jedno z tych miejsc, gdzie nogi same kręcą, a każdy kolejny dzień kusi, żeby dorzucić jeszcze kilka dodatkowych kilometrów.
Niemniej …po pierwszych trzech dniach jazdy, przyszedł jednak moment na krótkie odpuszczenie. Nie dlatego, że się nie chciało jeździć, ale dlatego, że warto na chwilę zwolnić i zobaczyć, gdzie się właściwie przyjechało. Zresztą to taka już trochę nasza tradycja z Mikiem, iż po kilku dniach w siodle chcemy pozwiedzać okolicę …pieszo. I właśnie wtedy San Remo pokazało nam swoją drugą, znacznie mniej oczywistą twarz.
San Remo – więcej niż deptak. Miasto, które odkrywa się powoli
Większość osób kojarzy San Remo z elegancką zabudową przy głównej ulicy Via Matteotti, słynnym Casino di Sanremo, czy festiwalem włoskiej piosenki. To wszystko jest oczywiście częścią jego charakteru, ale mam wrażenie, że jeśli zatrzymasz się tylko w ścisłym centrum, przy głównym deptaku, zobaczysz jedynie powierzchnię. Prawdziwy klimat zaczyna się kawałek dalej — tam, gdzie kończą się równe chodniki, a zaczynają wąskie, trochę chaotyczne uliczki.
La Pigna – stare miasto San Remo
Stare miasto, czyli La Pigna, wciąga od pierwszego kroku. Wchodzisz w jedną z bocznych uliczek i nagle wszystko zwalnia. To czas by się po prostu po swojemu zagubić w tym mieście i poczuć choćby iluzorycznie ten klimat. Światło dociera tylko fragmentami między budynkami, pojawia się chłód kamiennych murów i cisza, która kontrastuje z nadmorskim deptakiem, pełnym gwaru, słońca i masy turystów o każdej porze dnia i roku. La Pigna jest inna, to wąskie przejścia, kamienne schody, pranie rozwieszone między oknami i ten charakterystyczny zapach morza unoszący się w powietrzu tworzą atmosferę, której nie da się podrobić.
To miejsce nie wygląda jak przygotowane dla turystów — ono po prostu żyje swoim rytmem, bardzo podobnym od setek lat i co najważniejsze jest do szpiku prawdziwe. Układ tej dzielnicy nie jest przypadkowy, ten chaos uliczek i drobnych przejść powstawał jeszcze w średniowieczu, a jego rolą było utrudnienie zdobycia miasta od strony morza.
Madonna della Costa – najlepszy widok na San Remo
Naturalnym kierunkiem spaceru jest podejście w stronę Madonna della Costa. To jedno z tych miejsc, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się tylko punktem na mapie, ale w rzeczywistości są jednym z najmocniejszych doświadczeń w mieście. Droga prowadząca na górę odsłania kolejne poziomy San Remo, a z każdym zakrętem widok robi się coraz szerszy.
Na górze czeka spokój, miękkie światło wpadające do wnętrza i panorama, która naprawdę robi wrażenie. Dachy starego miasta układają się w nieregularną mozaikę, a tuż za nimi rozciąga się otwarte Morze Liguryjskie. To miejsce, w którym warto na chwilę się zatrzymać i po prostu popatrzeć, by nacieszyć się tym magicznym widokiem.
San Remo ma też swoje mniej oczywiste oblicze. Nazywane jest przez Włochów – Miastem Kwiatów i faktycznie czuć i widać to w wielu miejscach. To nie tylko swoiste ogrody na balkonach, ale też w całej atmosferze miasta. To właśnie stąd pochodzą ponoć kwiaty wykorzystywane podczas wielu włoskich wydarzeń i festiwali. Interesujące jest również to, że sama historia miasta sięga już czasów rzymskich.
Po tym zaledwie jednym dniu miałem poczucie, że San Remo nie jest miastem, które próbuje zrobić wrażenie na siłę. Ono raczej powoli odsłania swoje warstwy i daje się poznać tym, którzy są gotowi zejść z głównej trasy. Najciekawsze rzeczy dzieją się nie na deptaku, tylko gdzieś w bocznych uliczkach, w cieniu kamiennych ścian, na schodach prowadzących w górę i w miejscach, gdzie codzienne życie toczy się swoim spokojnym rytmem.
To był po prostu dobry dzień odpoczynku między kolejnymi kilometrami. Bez pośpiechu, bez planu, ale z poczuciem, że zobaczyliśmy coś więcej niż tylko „rowerową bazę”.



